„Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” (Ewangelia Marka 2:15-17)

niedziela, 27 listopada 2011

Cel Życia

Marność nad marnościami, powiedział kaznodzieja; marność nad marnościami, i wszystko marność. Cóż za pożytek ma człowiek ze wszystkiej pracy swej, którą prowadzi pod słońcem? (Ks. Kaznodziei Salomona 1:2-3). Po co tu jestem na ziemi, dlaczego każdego ranka wstaję i idę do pracy aby pracować na to co jest marnością? Dlaczego co dnia muszę się martwić i obawiać o mój codzienny byt? Czy jestem tak jak zwierzęta które są tu na chwile a potem znikają? Gdzie w tym całym “życiu” jest jakiś cel? Czy w ogóle to życie tutaj na ziemi ma jakiś sens, cel? Kim jestem i po co tu jestem? Kiedy zjem i mam pełny brzuch, kiedy pokocham się z moją żoną/mężem, kiedy wychowam trójke dzieci, kiedy skończe studia, kiedy napiszę książke, co dalej? Śmierć czeka na każdego z nas, a więc po co ta gonitwa, jaki jest cel mojego życia!!!


Syzyf był królem Efyra, późniejszego Koryntu i ojcem Odyseusza. Bogowie (Greccy) bardzo lubili Syzyfa i zapraszali go na swoje uczty podczas których rozmawiali na temat różnych spraw w tym włącznie tajemnic bogów. Syzyf często podkradał ambrozję (napój bogów) na co bogowie przytykali oko, ale pewnego dnia Syzyf zdradził sekret Zeusa za co bogowie ukarali go marnotrawną pracą, musiał toczyć wielki kamień pod górę, ale kiedy już był prawie na szczycie kamień wymkną mu się z rąk i musiał rozpoczynać od nowa tą samą marną pracę! Nazywamy to prace Syzyfowe! Każdy z nas jest jak ten Syzyf. Pracujemy co dnia ale kiedy myślimy że już jesteśmy na szczycie to znowu musimy rozpocząć od nowa! Nasze życie wtedy wydaje się marne! Bez sensowne!

No tak, mówimy że chcemy wolności, solidarności, wyzwolenia z pod autorytetu, aczkolwiek pod końec dnia musimy powiedzieć (jeśli naprawdę jesteśmy szczerzy ze sobą i ludzkością) że tak naprawdę życie nie ma sensu. Kiedy faza, euforia po dyskotece przeminie, kiedy prace skończymy, kiedy studia zdamy, kiedy rodzine założymy, to co dalej? Dlaczego idę na studia? Dlaczego pracuje? Dlaczego wychodzę za mąż, dlaczego się żenię? Czasem wydaje mi się że jako ludzie chodzimy we własnym labiryncie który dla siebie wybudowaliśmy, aczkolwiek w głebi serca wiedząc że jest wyjście i światło, jednak to “gubienie się” podoba się nam, tak jakbyśmy gdzieś w naszej podświadomości znali drogę jednak unikali jej bo w głebi serca wiemy że jeśli poddamy sie temu “wyjściu, światłu” to wtedy będziemy odpowiadali autorytetowi któremu musimy się poddać i wtedy starcimy swoją “wolność, autonomię.”

Czy małe dziecko myśli że jest w niewoli kiedy mama się o nie troszczy? Czy mały piesek czuje się niewolnikiem kiedy pan karmi go i daje mu budę aby w niej mieszkał? Hierarchia ról! Równowaga! Myślę że jest to dobre i nawet potrzebne. A więc idea żywego i prawdziwego Boga stworzyciela nieba i ziemi który nas stworzył i dla którego żyjemy nie jest wcale taka absurdalna, a nawet sama w sobie może być wyzwalająca ponieważ kiedy człowiek znajdzie cel życia, wtedy naprawdę może żyć.

Heraklit z Efezu, Grecki filozof wymyślił koncept LOGOS, czyli nazwał to jako Cel Istnienia, Cel Życia, powód lub wytłumaczenie dlaczego żyjemy. Nie dziwię się że Jan Apostoł akurat użył ten filozoficznie/teologicznie nafaszerowany wzrot w swoim prologu do Ewangelii. Pozwólcie że podam go w parafrazie według definicji Heraklita:

Na początku był Cel Życia, a Cel Życia był u Boga i Bogiem był Cel Życia. On był na początku u Boga. Wszystko przez niego się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało. W nim było życie, a życie było światłością ludzi. (Ew. Jana 1:1-4).

Jaki widzimy celem życia nie jest jakaś ideologia, filozofia, system ale żywa Osoba, Bóg! Przez Niego i w Nim żyjemy! Tak jak Św. Augustyn powiedział: Jesteśmy stworzeni przez Boga i dla Boga i nasze serca są niespokojne dopóki w nim nie spoczną. Bóg! Dlatego teraz możemy spokojnie i w pełnej realizacji swojego potencjału powiedzieć razem z Apostołem Pawłem że: czy jemy, czy pijemy, czy cokolwiek innego robicie, róbcie wszystko na chwałe Boga! (I Koryntian 10:31). Pracuję aby podobać się Bogu, wychodzę za mąż/ żenię się na chwałe Boga, zakładam rodzine na chwałe Boga, studiuję na chwałe Boga...Czy widzicie ten wzór! Nasza realizacja ludzkiego celu, bytu jest w Osobie Jezusa Mesjasza (Chrystusa) dla którego i przez którego żyjemy! Nie musisz być jak Syzyf, każda praca każde zadanie w Jezusie ma cel! W Chrystuse jest pełnia!

0 comments:

Prześlij komentarz