„Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” (Ewangelia Marka 2:15-17)

środa, 14 grudnia 2011

Prawda nie istnieje?!

Wtedy Piłat zapytał go: A więc jesteś królem? Jezus mu odpowiedział: Ty mówisz, że jestem królem. Ja po to się narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mego głosu. Piłat powiedział do niego: Cóż to jest prawda?(Ew. Jana 18:37-38). Ostatnio dostałem komentarz do jednego z moich postów, pozwólcie że zacytuję:

Prawda nie istnieje! Każdy ma swoją prawdę w którą wierzy i która jest mu w danym momencie potrzebna która stanowi odbicie świata w jego oczach. Grzech nie istnieje, a człowiek nie jest grzesznikiem. Jeśli to sobie uświadomisz zobaczysz że jeśli nie ma grzechu nie ma też winy i nie ma kary...”

No tak, prawda nie istnieje według tego człowieka, ale znowu każdy ma swoją prawdę? W końcu prawda istnieje czy nie? Pozwólcie że odpowiem na to pytanie ontologicznie, praktycznie i na ostatek biblijnie.


Jeden plus jeden równa się dwa. Prawda czy nie prawda? Woda w stanie naturalnym jest mokra. Lwy jedzą mięso ale nie jedzą trawy. Morderstwo jest złe, a morderców zamykamy w więzieniu lub skazujemy na śmierć. Skąd te przekonania? Czy samo życie nas o tym nie uczy? Fizyka? Biologia? Dlaczego karzemy morderców, gwałcicieli, kierowców którzy piją alkohol?

“Prawda nie istnieje, każdy ma swoją prawdę.” A więc prawda istnieje! Tylko że ta prawda jest “twoją” i “moją” prawdą, nie ma absolutnej prawdy ponieważ wtedy musimy zeznać że istnieje autorytet który definiuje istote i sedno prawdy której musimy się poddać. Samo zeznanie że “nie ma absolutnej prawdy” samo w sobie jest absolutnym zeznaniem! To zeznanie samo siebie neguje. Prawda jest manipulowana do moich potrzeb, “w danym momencie potrzebna”, prawda dla takiej osoby jest zmienna zewzględu na okoliczności. Taka “prawda” także ma ostateczny autorytet, “ja.” To “ja” definiuję prawdę bo ona w “moich oczach” “stanowi odbicie tego świata.” Pozwólcie że zatrzymam się tutaj. W oczach Hitlera w danym momencie (II Wojna Światowa) holocaust (mordowanie ludzkości) było “prawdą która była “jego” prawdą. Żydzi byli słabszą rasą, nawet nie ludzką według Hitlera dlatego trzeba było ich spalić. “Grzech nie istnieje, człowiek nie jest grzesznikiem” no i Hitler sobie to uświadomił i zobaczył że nie ma kary ani winy więc dla swoich potrzeb w danym momencie mordowanie ludzi było dobre! Nawet było prawdą!

Osoba która jechała zaszybko dostaje mandat. Facet jechał 100km na giodzine ale limit szybkości na znaku pisał 70km. Policjant podchodzi i daje mandat na co oburzony kierowca mówi, “panie władzo ale w moich oczacz ja mogę jechać 100, było pusto i akurat chciało mi się depnąć na gas! Jak myślicie czy ten gość dostanie mandat czy nie? Oczywiście że dostanie! Przepisy to przepisy i kropka! Taka gadanina że nie ma prawdy i że ja tworzę swoją prawdę i że nie ma grzechu, że nie jestem grzesznikiem, że nie ma kary ani winy jest poprostu absurdalne! Dlaczego mamy sądy, sędziów, więzienia? Chrześcijanie nie rządzą światem, a jednak takie instytucje istnieją. Każdy normalny człowiek wie że morderstwo jest złe i nie ma wymówek. Takie gadanie że nie ma prawdy jest niebespieczne dla naszego środowiska. Ludzie którzy tak mówią są niebespieczni dla naszego środowsika ponieważ nie muszą poddawać się jakiemu kolwiek autorytetowi!

Jeżeli nie ma absolutnej prawdy to tak naprawde twoje życie nie ma sensu, nie ma Boga, nie ma dobra ani zła, wszystko jest bezsensowne, “róbta co chceta bo jutro pomrzemy!” Poczucie winy, a brak zrozumienia z kąd ta wina sie bierze motywuje nas do przeczeniu tego co w głębi serca wiemy że jest prawdą. Pustka tak naprawdę i bezsensowność, brak znaczenia i poczucia bytu. Jezus jednak powiedział, “Ja jestem droga, prawda i życie, i nik nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie.” (Ew. Jana 14:6). Absolutne zeznanie, ktoś może powiedzieć że nawet nietolerancyjne. Jeśli jednak Prawda istnieje to tak naprawde jest znaczenie dla mojego życia, jest sens, jest powód do życia. Jeśli jest Bóg i jeśli jest życie wieczne i jeśli jest grzech i potrzeba dla mnie aby się go pozbyć to wtedy Jezus naprawdę staje się dobrą nowiną.

Zanim otworzymy swoje usta, zanim w głębi serca zaprzeczymy istnieniu Boga, grzechu i winy, zapytajmy siebie to jedno pytanie, “Co jest sensem życia?” Człowiek jest fascynującą istotą, szuka prawdy. Jednak kiedy ją znajdzie to czy ją przyjmie albo czy odniej ucieknie ponieważ już wtedy nie jestem “bogiem” tak uświadom to sobie...

0 comments:

Prześlij komentarz